| Za nami kolejne wspaniałe narciarskie przygody – tym razem w Innsbrucku, stolicy Tyrolu. I tylko żal, że to już koniec sezonu, a od końca kwietnia szusować można tylko na lodowcach. Austria to raj dla narciarzy. Każdy, bez względu na poziom zaawansowania, znajdzie tutaj dla siebie miejsce. Tak było również z grupą Diversey. Uczestnicy podzieleni zostali na mniejsze grupy, w zależności od poziomu zaawansowania. Każda grupa trenowała uważnie pod okiem przydzielonego instruktora. Nie było więc problemu, jaką trasę wybrać. Codziennie wyruszaliśmy na inne stoki, kolejno Axamer Lizum, lodowiec „Stubai", Patcherkofel. Warto dodać, że to właśnie w Innsbrucku odbyły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 1964 roku, a na Stubaiu wjechać można na wysokość powyżej 3.000 m. Przy odpowiedniej pogodzie, w słońcu, widoki są niesamowite. Dziesiątki kilometrów tras narciarskich powodują, że nie sposób się tutaj nudzić. Jeździć można cały dzień, aż do zmroku. Po wysiłku w górach przewidziany był czas na zasłużony wypoczynek w basenach termalnych w Axams. Woda w basenach jest na tyle ciepła, że można pływać na zewnątrz. Wśród uczestników byli też tacy, którzy zrezygnowali z nart, oddając się błogiemu lenistwu i podziwiając alpejskie widoki z okna kolejki kursującej na okoliczne szczyty, lub siedząc na tarasie widokowym. Dla tej grupy namiastką sportu była wycieczka wysokogórska w rakietach śnieżnych. Bardziej dociekliwych, zainteresowanych historią, przewodnik oprowadzał po przepięknym Innsbrucku. A wieczorem, po wspaniałym dniu w górach, wszyscy razem wyruszyli do dyskoteki, integrując się i opowiadając o przygodach mijającego dnia. |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |